Sekcja People portalu Rappler prowadzi rubrykę porad prowadzoną przez małżeństwo Jeremy'ego Baera i psychologa klinicznego dr Margarity Holmes.
Jeremy posiada tytuł magistra prawa z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Bankier z 37-letnim doświadczeniem, który pracował na trzech kontynentach, od ostatnich 10 lat szkoli się pod okiem dr Holmes jako współwykładowca i, okazjonalnie, jako współterapeuta, szczególnie w pracy z klientami, których problemy finansowe wpływają na ich codzienne życie.
Wspólnie napisali dwie książki: Love Triangles: Understanding the Macho-Mistress Mentality oraz Imported Love: Filipino-Foreign Liaisons.
Drogi Doktorze Holmes i Panie Baer,
Jestem studentką drugiego roku psychologii na UP. Mam najlepszą przyjaciółkę, "Gemmę". Również studiuje psychologię i w zeszłym roku zaczęła brać narkotyki.
Znam przyczynę jej uzależnienia, ale nie wiem, czy powinnam powiedzieć o tym jej rodzicom. Naprawdę chcą jej pomóc jak tylko mogą, ale tak naprawdę nie mogą, ponieważ to oni są przyczyną jej uzależnienia. Wiem to, bo sama mi o tym powiedziała.
Opowiadała mi, że jej matka nie przestaje narzekać na jej ojca lub teściów. Pewnego razu poprosiła matkę, żeby przestała. Żeby przestała źle mówić o jej ojcu i teściach, bo to ją przytłaczało.
Jej matka się na nią zezłościła. To właśnie powiedziała Gemmie i tylko ją cytuję: "Jeśli jesteś tak przytłoczona samym słuchaniem o tym, jak myślisz, że ja się czułam, naprawdę tego doświadczając?!!? Nie bądź taka egoistyczna. Nie wiesz, jak masz szczęście!"
Zauważyłam w niej zmianę po tym zdarzeniu. Od tamtej pory była u trzech psychiatrów. Wszyscy przepisali jej tabletki, ale żadne nie pomogły ani nie zmniejszyły jej uzależnienia.
Czuję, że jej relacja z matką ma wiele wspólnego z jej uzależnieniem, ale nie wiem, jak przekazać tę informację.
Proszę, powiedzcie mi, co powinnam zrobić,
Mitos
Droga Mitos,
Jak napisał Alexander Pope w swoim An Essay on Criticism (1711), "Odrobina wiedzy to niebezpieczna rzecz".
Jesteś studentką psychologii, a nie certyfikowanym psychologiem i byłoby mądrze pamiętać, ile wiedzy musisz jeszcze zdobyć, zanim będziesz gotowa i zdolna do profesjonalnej analizy innych.
Jednak twoje pragnienie pomocy Gemmie jest godne podziwu i wymaga jedynie ukierunkowania.
Twoje rozumienie sytuacji Gemmy wydaje się jednak opierać wyłącznie na jej relacji. Wersja jej rodziców mogłaby oczywiście przedstawić sprawy w zupełnie innym świetle. Rozpoznajesz, że powiedzenie jej rodzicom, jak postrzegasz sytuację, prawdopodobnie nie jest najlepszą strategią, szczególnie jeśli faktycznie są częścią problemu, więc może powinnąś skoncentrować swoje wysiłki na pomocy, udzielając Gemmie jak największego wsparcia i nakłaniając ją, a tym samym jej rodziców, do podjęcia terapii rodzinnej.
Wydaje się jasne, że same leki nie rozwiążą uzależnienia Gemmy, zwłaszcza jeśli jej zaburzona relacja z rodzicami pozostanie nierozwiązana, więc psychiatra, który jedynie przepisuje leki, nie jest rozwiązaniem.
Terapia rozmową jest następną opcją, jeśli to możliwe, z udziałem zarówno rodziców Gemmy, jak i jej samej. Może to być łatwiejsze do zasugerowania niż do osiągnięcia, ale jest to najbardziej bezpośrednia droga do ujawnienia i rozwiązania problemów między nimi.
Jako osoba spoza rodziny twój wkład może nie mieć dużego znaczenia, ale twoje wsparcie dla Gemmy w tym momencie będzie nieocenione.
Powodzenia,
JAF Baer
Droga Mitos,
Bardzo dziękuję za twój list. Moim zdaniem Pan Baer odniósł się do wszystkich twoich obaw dotyczących uzależnienia w swojej odpowiedzi.
Dlatego mam nadzieję, że zrozumiesz, jeśli omówię terapię rodzinną, która, mam nadzieję, pomoże tobie i naszym czytelnikom zrozumieć, jak często terapia indywidualna nie wystarcza. Terapia rodzinna, a właściwie terapia radykalna, są czasami tym, co jest konieczne, zanim nasze życie może się poprawić.
Przez to rozumiem prawdziwą terapię rodzinną — została ona zapoczątkowana przez dr. Murraya Bowena pod koniec lat 40./na początku lat 50., choć oficjalnie nie opublikował swoich badań potwierdzających skuteczność terapii rodzinnej aż do 1966 roku.
Pozwól, że podam ci inny przykład, aby nasi inni czytelnicy mogli, być może, bardziej się z nim utożsamić: miałam 20-letnią przyjaciółkę — nazwijmy ją Myra — która chodziła do psychiatry z powodu depresji klinicznej.
Psychiatra przepisał jej leki przeciwdepresyjne; a po dwóch miesiącach zasugerował, że chciałby spotkać się z jej rodzicami. Myra była zachwycona, ponieważ w końcu miała nadzieję, że w relatywnie bezpieczniejszej przestrzeni, jaką może zapewnić obecność terapeuty, będzie mogła teraz podzielić się tym, co naprawdę czuje i, być może, uzyskać jakąś (prawdziwą) informację zwrotną o tym, dlaczego rodzice zachowywali się w taki sposób. Miała również nadzieję, że jeśli wszyscy się spotkają, mogliby znaleźć jakąś wspólną płaszczyznę.
Jednak to, co zrobił psychiatra, to rozmawiał z nią przez 30 minut, potem poprosił ją o opuszczenie pokoju, a następnie rozmawiał z jej rodzicami, podczas gdy ona czekała na zewnątrz.
To zdecydowanie NIE jest Terapia Systemów Rodzinnych, którą opracował dr Bowen. Terapia Systemów Rodzinnych Bowena to podejście terapeutyczne, które traktuje rodzinę jako połączoną emocjonalnie jednostkę, zamiast skupiać się na poszczególnych osobach. Nie ma czegoś takiego jak zidentyfikowany pacjent (IP), którym byłaby Myra, gdyby zastosowano tradycyjne terapie.
W Terapii Systemów Rodzinnych cała rodzina jest pacjentem, ponieważ zazwyczaj coś jest nie tak w dynamice rodzinnej, co powoduje lub pogarsza depresję kliniczną Myry.
W Terapii Systemów Rodzinnych to, co dzieje się z jednym, dzieje się ze wszystkimi. System to jednostka, która chce utrzymać homeostazę za wszelką cenę. Zatem jeśli nawet 1 element systemu się zmieni (powiedzmy, sposób reagowania Myry), to cały system się zmieni, aby homeostaza została ponownie osiągnięta.
Wszystko, co zrobił psychiatra Myry, to potwierdzenie, że Myra jest problemem i że jedynym powodem, dla którego psychiatra rozmawiał z jej rodzicami, było pomóc im pomóc Myrze. Pomóc Myrze, ponieważ Myra była jedyną, rzekomo, która cierpiała na depresję kliniczną.
Mówię rzekomo, ponieważ często depresja może być "zamaskowana" jako złość lub apatia.
Podobnie jak Gemma, Myra była silnie dotknięta tym, jak zachowywali się jej rodzice. Podobnie jak Gemma, Myra była nadal zależna od swoich rodziców i dlatego nie mogła uciec przed ich toksycznym zachowaniem, nawet gdyby chciała.
Jednak w przeciwieństwie do Gemmy, Myra myślała, że wie, że jej rodzina była przyczyną jej głębokiej depresji. Dlatego była tak rozczarowana sposobem, w jaki przebiegła sesja psychiatry z jej rodziną.
To, co mogło być początkiem skutecznej terapii, okazało się po prostu "tym samym starym, tym samym starym" tradycyjnej terapii.
Czasami jednak rodziny nie są w stanie się zmienić, Mitos. W takim przypadku być może najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest przypomnieć Gemmie, że "Przyjaciele tacy jak ty to sposób Boga na przeproszenie za rodziny, którymi niektórzy ludzie są obciążeni".
Wszystkiego najlepszego,
MG Holmes
– Rappler.com

![[Inside the Newsroom] Porzucenie naszych ograniczeń w amerykańsko-izraelskiej wojnie z Iranem](https://www.rappler.com/tachyon/2026/04/OIL-CRISIS-RIPPLES-OF-HOPE-APRIL-10-2026.jpg)
