Niedawno felietonistka Janice Ellis zadała pytanie: „Kto jest prawdziwą Partią Republikańską? Spójrz, jak rządzi."
Jako przewodnicząca stanu Missouri organizacji Our Republican Legacy, oto moja odpowiedź. Partia Republikańska należy do historii, a nie do jednego człowieka. Zasadniczy republikanie i konserwatyści wciąż tu są. I nigdzie się nie wybieramy.
Istnieje pokusa — zrozumiała, choć błędna — by sądzić, że to, co widzimy dziś, tak właśnie będzie wyglądał konserwatyzm na zawsze. Że Partia Republikańska, partia Abrahama Lincolna, Dwighta Eisenhowera i Ronalda Reagana, została trwale przebudowana na obraz jednego człowieka, jednej chwili, jednego ruchu definiowanego bardziej przez żale niż przez rządzenie.
Odrzucamy tę tezę. I jesteśmy gotowi na to, co nadejdzie.
Ci z nas, którzy całe życie spędzili w tradycji zasadniczego konserwatyzmu w stylu Reagana, nie porzucili partii. Nie odeszliśmy cicho na polityczne wygnanie. Czekaliśmy, organizowaliśmy się i zachowywaliśmy intelektualną oraz moralną infrastrukturę konserwatyzmu wartego wiary — opartego na Jedności, Konstytucji, Odpowiedzialności Fiskalnej, Wolnej Przedsiębiorczości i Pokoju przez Siłę.
To jest właśnie misja Our Republican Legacy, organizacji założonej przez byłego senatora Missouri Johna Danfortha — człowieka, który całe życie poświęcił służbie publicznej z nieskazitelną uczciwością, który pełnił funkcję senatora USA, ambasadora przy ONZ oraz prokuratora generalnego stanu Missouri, i który nigdy nie mylił lojalności wobec partii z rezygnacją z sumienia.
Sen. Danforth rozumie coś, o czym zbyt wielu w dzisiejszej Partii Republikańskiej zapomniało — że partia jest naczyniem dla wartości, a nie odwrotnie.
Prezydent Donald Trump nie będzie kontrolował Partii Republikańskiej wiecznie. Żadna postać polityczna tego nie robi. Prądy amerykańskiego życia politycznego są zbyt nieprzewidywalne, elektorat zbyt dynamiczny, a wymagania rządzenia zbyt złożone, by jakakolwiek jedna osobowość mogła na stałe definiować dużą koalicję polityczną.
Historia jest pełna postaci, które wydawały się nieruchome — dopóki się nie ruszyły. Pytanie nie brzmi nigdy, czy zmiana nadejdzie. Pytanie brzmi, czy ludzie honoru będą na nią gotowi, gdy to nastąpi.
Zamierzamy być gotowi.
Co to oznacza w praktyce? Oznacza to identyfikowanie i wspieranie kandydatów na każdym szczeblu władzy, a przede wszystkim kandydata na prezydenta w 2028 roku, którzy wyznają autentyczne konserwatywne wartości, a nie tylko składają im hołd słowny.
Oznacza to budowanie koalicji republikanów, którzy rozumieją, że wygrywanie wyborów jest ważne, ale że to, co robi się z władzą, ma równie wielkie znaczenie.
Oznacza to naleganie, że silna Ameryka za granicą wymaga stabilnej i uczciwej Ameryki w kraju. Oznacza to powagę fiskalną w dobie narastających deficytów.
Oznacza to poszanowanie Konstytucji i przestrzeganie rządów prawa.
Reagan nazywał Amerykę „lśniącym miastem na wzgórzu" — nie narodem definiowanym przez swoich wrogów, rzeczywistych czy wyimaginowanych, lecz ożywionym przez swoje możliwości.
Konserwatyzm Reagana nigdy nie był zwykłą nostalgią. Była to optymistyczna, wybiegająca w przyszłość filozofia, która ufała narodowi amerykańskiemu, wierzyła w ograniczoną władzę i wolne rynki.
Ta wizja nie umarła. Choć zeszła do podziemia, przetrwała w przekonaniach milionów republikanów, którzy głosowali z niepokojem, którzy wzdragali się na słowa padające z trybuny i którzy szeptali swoje wątpliwości zaufanym przyjaciołom.
Ci republikanie zasługują na dom. Our Republican Legacy istnieje po to, by być tym domem — i budować most między konserwatyzmem, który uczynił Amerykę silną, a konserwatyzmem, który zostanie wezwany do ponownego przywództwa.
Chwila nadchodzi. I gdy pojawi się kandydat uosabiający te wartości, który rządzi kompetentnie, mówi z honorem, przewodzi z pokorą — zasadniczy republikanie w całym tym kraju odpowiedzą na wezwanie — że to my jesteśmy prawdziwą Partią Republikańską.

