Prezydent Donald Trump spotkał się niedawno z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem i twierdził, że zrobił to, aby pomóc amerykańskim pracownikom — jednak grupa konserwatystów twierdzi, że w rzeczywistości ich zdradził.
„Chiny: Od dziesięcioleci odbierają nam miejsca pracy — miliony miejsc pracy utracone przez nieuczciwy handel i tanią siłę roboczą, niszcząc amerykańskich pracowników" — napisał The Lincoln Project w środę. „Elon Musk zarobił w zeszłym roku 178 miliardów dolarów. Jego największa fabryka jest w Chinach. Tim Cook, dyrektor generalny Apple, zarobił w zeszłym roku ponad 100 milionów dolarów. iPhone'y są produkowane w Chinach przy użyciu taniej siły roboczej. Te firmy zarobiły miliardy dolarów zysku, wyzyskując amerykańskich pracowników."
Post kontynuował: „Kto stanie w obronie amerykańskiego pracownika? Nikt. Donald Trump i Republikanie nie dbają o nas. Zawierają umowy z Chinami i śmieją się z nas. Więcej AI, żeby zabijać nasze miejsca pracy — uwielbiają to. Oni się bogacą, a my dostajemy po tyłku. To jest złe, ale dopóki ich nie powstrzymamy, będzie tylko gorzej."
The Lincoln Project nie jest jedynym, który twierdzi, że Trump nie potrafił promować amerykańskich interesów podczas swojego szczytu z Chinami. Derek Grossman, starszy analityk w Center for a New American Security i China-Global South Project, ostrzegał wcześniej w tym miesiącu, że Chiny generalnie przechytrzają Trumpa, jednocześnie zjednując go sobie umowami biznesowymi, które pomagają jemu samemu i oligarchom, którzy go wspierają. W szczególności wskazał na chińskie wysiłki dyplomatyczne z Iranem i krajami Azji Południowo-Wschodniej.
„Dlaczego to ma znaczenie?" — wyjaśnił Grossman. „Ponieważ pojawienie się w Azji Południowo-Wschodniej to ponad połowa sukcesu, jeśli chodzi o prowadzenie i wygrywanie rywalizacji o wpływy. Waszyngton jak dotąd wykazywał względny brak zainteresowania trwałym zaangażowaniem na wysokim szczeblu, podważając swoją zdolność do konkurowania z Chinami. Bez rutynowego zaangażowania kraje Azji Południowo-Wschodniej stają się zaniepokojone zobowiązaniami USA i mają tendencję do szukania gdzie indziej — np. w Chinach — zaspokojenia swoich potrzeb."
Wskazał również, że cła Trumpa pozwoliły Chinom przedstawić się jako bardziej wiarygodny partner handlowy niż Stany Zjednoczone.
„Wojna Trumpa z Iranem i wynikające z niej zakłócenia przepływu towarów przez Cieśninę Ormuz zadały również poważny cios gospodarcze Azji Południowo-Wschodniej" — napisał Grossman. „Filipiny zostały zmuszone do podjęcia szczególnie drastycznych środków w odpowiedzi, ogłaszając stan wyjątkowy i skracając tydzień pracy w celu oszczędzania paliwa. Kryzys wzmacnia przekonanie, że Waszyngton jest rozproszony i nie jest w stanie stabilizować globalnych warunków, gdy ma to największe znaczenie. A region reaguje: minister spraw zagranicznych Tajlandii wyraził niedawno ubolewanie, że jego wieloletni sojusznik w zakresie bezpieczeństwa, Stany Zjednoczone, nic nie zrobił, aby wesprzeć jego gospodarkę w obliczu skutków wojny irańskiej."
Rozmawiając z tym dziennikarzem dla Salon w 2019 roku, była sekretarz stanu Madeleine Albright wyjaśniła, że myślenie Trumpa o Chinach jest nadmiernie uproszczone i błędne.
„Chińczycy są w rzeczywistości na własnej trajektorii polityki zagranicznej, która w tej chwili polega na rozszerzaniu swoich wpływów" — wyjaśniła Albright. „Częściowo poprzez to, co nazywają „Jeden Pas, Jedna Droga", w ramach czego zapewniają infrastrukturę, a także dziwnego rodzaju pożyczki krajom, aby pozyskać je po swojej stronie. O to właśnie chodzi, że Chińczycy są w rzeczywistości rosnącą potęgą, podczas gdy jednocześnie nie wyjaśniamy dobrze naszej polityki i/lub nie mówimy o naszym systemie wartości."
Dodała: „Myślę, że to bardzo złożona kwestia. Myślę, że nasze stosunki z Chinami są skomplikowane i nie jesteśmy zbyt dobrzy w próbach ustalenia, jak jednocześnie współpracować i rywalizować. To oczywiście jedno z najtrudniejszych i kluczowych relacji, i znowu, jak wyjaśnił wczoraj analityk ds. wywiadu, jest to bardzo skomplikowana sytuacja dla Stanów Zjednoczonych."


