Wzrost upolitycznionych rynków predykcyjnych wydaje się niektórym niemal symbolicznie pasować do drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa. Fuzja hazardu i polityki oferowana przez aplikacje takie jak Kalshi i Polymarket wydaje się na czasie w epoce, w której zbankrutowany magnat kasynowy stoi na czele rządu oskarżanego o insider trading. Jednak według współpracownika The Hill, Maxa Burnsa, wysiłki Trumpa, by zamienić Amerykę w „największe kasyno na świecie", nikomu się nie opłacą.
„Branża hazardowa to znajome podwórko dla Trumpa, który w latach 90. i 2000. poniósł klęskę prowadząc cztery własne kasyna" – pisze Burns. „Trumpowie mają również swoje palce w prężnie rozwijającej się branży rynków predykcyjnych: firma venture capital Donalda Trumpa Jr. – 1789 Capital – jest głównym inwestorem w Polymarket, konkurencie Kalshi, co nie powstrzymało Kalshi od mianowania Trumpa Jr. doradcą strategicznym w styczniu 2025 roku. Obie firmy wyraźnie postrzegają bliskość z pierwszą rodziną jako wygrany zakład. Wspierany przez prezydenta, który widzi rynki predykcyjne jako kolejną wielką gałąź przemysłu kraju, i wspomagany przez zadłużone stany spragnione dodatkowych wpływów podatkowych, nasi wybrani przywódcy usilnie pracują nad zamianą Ameryki w największe kasyno na świecie."
W rezultacie – jak twierdzi Burns – kraj stał się miejscem, w którym każde działanie rządu oferuje potencjalną zachętę do zysku, a urzędnicy coraz bardziej interesują się własnymi wypłatami z rynków predykcyjnych niż służbą publiczną czy kwestiami dobra i zła.
Burns zauważa, że miało już miejsce kilka głośnych przykładów. Jeden żołnierz ma stanąć przed sądem w tym roku po zarobku 400 000 dolarów na tajnych informacjach dotyczących schwytania wenezuelskiego prezydenta Nicolása Maduro, a trzech kandydatów do Kongresu zostało ukaranych grzywnami za obstawianie własnych wyborów. Pomimo takich skandali i oczywistych konfliktów interesów, Biały Dom odmówił formalnego zakazu korzystania przez pracowników z uprzywilejowanych informacji na rynkach predykcyjnych, a kilku urzędników trafiło na dochodowe stanowiska w Kalshi i powiązanych firmach.
Zdaniem Burnsa tego rodzaju wewnętrzne przekręty to jedynie najbardziej bezpośredni problem stwarzany przez tę sytuację. Inną troską, jaką Stany Zjednoczone powinny mieć idąc naprzód – jak twierdzi – są pytania dotyczące „tego, co takie zachowanie robi z kulturową psychiką narodu".
„Młodzi Amerykanie są nieustannie bombardowani przez influencerów w mediach społecznościowych i ukryte algorytmy, które według ekspertów tworzą głęboko niezdrowe poglądy na temat bogactwa i szczęścia" – pisze Burns. „Zapomnij o urodzie czy popularności – nowym miernikiem sukcesu dla młodych ludzi jest 'performance wealth' (bogactwo na pokaz) i wynikająca z niego potrzeba ciągłego porównywania się z rówieśnikami."
Według Burnsa „nie jest przypadkiem, że wzrost kultury bogactwa na pokaz zbiegł się z upadkiem wartości, które niegdyś oferowały jedność kulturową i osobiste spełnienie. Według badania Wall Street Journal/NORC z 2023 roku mniej Amerykanów niż kiedykolwiek twierdzi, że ideały takie jak patriotyzm, religia i zaangażowanie w życie społeczności są dla nich 'bardzo ważne'. W latach 2019–2023 tylko jedna wartość zyskała na znaczeniu dla Amerykanów: pieniądze."
A za rządów Trumpa coraz bardziej „sposób, w jaki młodzi ludzie zdobywają to bogactwo, staje się nieistotny. Oszustwo i fraud stają się równie opłacalną drogą do bogactwa co uczciwa praca – jedyne, co ma znaczenie, to nie dać się złapać. W tej rzeczywistości burzliwa historia Trumpa polegająca na mieszaniu stanowiska rządowego z osobistym wzbogacaniem się staje się nie tylko zrozumiała, ale wręcz zdroworozsądkowa. W końcu tylko idiota zostawiłby pieniądze na stole."
Mając to wszystko na uwadze, Burns kończy ponurymi pytaniami o przyszłość.
„Warto zapytać, czy to naprawdę jest rodzaj świata, w którym chcemy żyć" – pisze. „Czy Ameryka zdominowana przez niekontrolowane rynki predykcyjne, powszechny hazard i myślenie 'wzbogać się za wszelką cenę' służy komukolwiek poza nielicznymi, którzy albo prowadzą platformy hazardowe, albo mają dostęp do informacji poufnych potrzebnych do wygrania? Co bardziej fundamentalne: co stanie się z kulturą, w której młodzi ludzie są tak skupieni na gromadzeniu bogactwa, że nie czują już żadnych zobowiązań społecznych wobec siebie nawzajem ani wobec społeczeństwa? Jakimi przywódcami i urzędnikami publicznymi się staną?"

