LOS ANGELES, 18 czerwca — Wyśmiewanie dziwactw administracji prezydenta Donalda Trumpa i jego oddanych amerykańskich zwolenników uczyniło komika Jordana Kleppera rozpoznawalnym nazwiskiem w Stanach Zjednoczonych, jako prowadzącego nocny program satyryczny The Daily Show.
Życzyłby sobie jedynie, żeby prezydent i jego zwolennicy nie ułatwiali mu tego tak bardzo.
„Nigdy nie brakuje tematów do omówienia ani postaci z otoczenia Donalda Trumpa, z których można czerpać humor, ale czasem absurd leży bardziej po jego stronie, niż powinien" — powiedział Klepper AFP w wywiadzie w Los Angeles.
„Chciałbym, żeby to trochę bardziej zależało od nas i tego, co wnosimy do komedii. On nie musi tak ciężko pracować."
Klepper jest częścią rotacyjnej obsady The Daily Show, która rzuca ukośne spojrzenie na codzienne wydarzenia.
Regularnie odwiedza wiece Trumpa i inne wydarzenia w sferze Make America Great Again (MAGA), rozmawiając z wiernymi, których wiara w prezydenta wydaje się odporna na fakty.
„Donald Trump jest prezydentem w czasie pokoju i nigdy w niczym się nie mylił, a jednak jesteśmy w wojnie, której nam obiecano uniknąć" — powiedział, nawiązując do działań wojennych z Iranem.
„Akta Epsteina miały zostać ujawnione, nie zostały, a jednak nadal są ludzie, którzy głoszą ideę Donalda Trumpa: »obietnice złożone, obietnice dotrzymane«."
Zdaniem Kleppera, rozbity na fragmenty krajobraz medialny Ameryki jest poważnym problemem dla narodu.
„Ludzie żyją w bardzo różnych rzeczywistościach w całym tym kraju, a ich rzeczywistości odzwierciedlają źródła informacji, z których korzystają, kręgi przyjaciół, które mają, i media społecznościowe, które interpretują" — mówi.
„Moim zadaniem jest: wskazać na tę hipokryzję, bawić się nią, robić to, miejmy nadzieję, z empatią, ale też z prawdziwą ciekawością, jak ludzie mogą trwać przy pewnych prawdach, które są sprzeczne z logiką lub rzeczywistością."
Późna noc
Podczas gdy amerykańska satyra tradycyjnie bywała nieco łagodniejsza niż jej europejski odpowiednik, kilka nocnych programów stało się bastionami w ciągu mniej więcej dekady, odkąd Trump pojawił się na scenie politycznej.
Prezydent stanowi naturalny cel dla prowadzących i ich zespołów autorów, którzy produkują gęste monologi, mające często podwójny cel: informować widzów o wydarzeniach, których mogli nie widzieć w tradycyjnym programie informacyjnym — jednocześnie wyśmiewając głównych graczy.
Trump wielokrotnie twierdził, że programy są wobec niego niesprawiedliwe, i otwarcie zabiegał o ich zdjęcie z anteny.
80-latek ogłosił zwycięstwo po krótkim zawieszeniu programu Jimmy'ego Kimmela w zeszłym roku i świętował po odwołaniu The Late Show Stephena Colberta po trzech dekadach emisji.
W miarę jak tradycyjna telewizja traci na znaczeniu, wiele programów zbudowało widownię w internecie, gdzie klipy mogą rozchodzić się po sieci — na czym korzystają spotkania Kleppera stworzone z myślą o wiralowym rozprzestrzenianiu się.
Ironia tego, że jego sukces pochodzi z tego samego systemowego projektu, który zamyka ludzi w ich bańkach informacyjnych, nie umknęła 47-letniemu Klepperowi.
„Algorytm przemawia do nas wszystkich inaczej. Szepcze nam do uszu i mówi nam to, co chcemy usłyszeć" — mówi.
„Jesteśmy produktami algorytmów, którymi nas karmią."
Choć interakcje Kleppera z wiernymi MAGA mają na celu uwypuklenie tego, co postrzega jako niespójności w ich przekonaniach, stara się traktować spotkanych ludzi z szacunkiem.
W gruncie rzeczy, jak mówi, sprowadza się to do przekonania, że ludzie w całej Ameryce — bez względu na to, na kogo głosują — mają ze sobą więcej wspólnego, niż często zdają sobie sprawę.
„Nie mam odpowiedzi na to, jak ten kraj się zjednoczy" — mówi.
„Ale wiem, że jesteśmy bliżej siebie w tym, w co wierzymy i co nas obchodzi, niż sugeruje wiele rzeczy na naszych telefonach." — AFP


