Powszechnym i niemal nieuchronnym elementem historii komunizmu jest to, że przywódcy ruchów proletariackich zawsze stają się jednymi z najbogatszych ludzi w tych ruchach. Idea „równości" to fantazja; każde społeczeństwo, bez względu na to, jak bardzo jest „postępowe", posiada klasę elitarną dysponującą większymi pieniędzmi i większą władzą niż zwykły obywatel.
Społeczeństwa socjalistyczne i komunistyczne charakteryzują się jednymi z najbardziej rażących przepaści władzy, jakie można sobie wyobrazić; przywracają nawet archaiczne systemy dziedzicznego następstwa. Wystarczy spojrzeć na Koreę Północną lub system „książątek" (taizidang) w Chinach, który faworyzuje potomków rewolucjonistów założycielskich. Pojęcie ekonomicznej utopii, w której wyniki są wyrównane i nikt nie musi się zmagać z trudnościami, to fantazja sprzedawana masom przez sprytne elity dążące do nieograniczonej kontroli.
Ktoś zawsze wychodzi na wierzch i zazwyczaj są to ci sami gracze finansowi, przeciwko którym lewicowcy twierdzą, że walczą.
Na przykład demokratyczny socjalista i wschodzący gwiazdor Partii Demokratycznej Zohran Mamdani pochodzi z zamożnej rodziny o wartości netto liczonej w dziesiątkach milionów. Socjalistyczny i islamistyczny influencer Hasan Piker sam jest wart 8 milionów dolarów, ale jego rodzina jest zamożna i posiada rozległe powiązania korporacyjne i polityczne. Mąż Ilhan Omar wykazał ich majątek netto na poziomie do 30 milionów dolarów, zanim nagle zrewidowali go do 95 000 dolarów w obliczu sprzeciwu wyborców. Ona sama jest obecnie przedmiotem dochodzenia DOJ w sprawie jej dziwnej historii finansowej.
Rzecz w tym, że nie są to ludzie z klasy robotniczej, którzy doświadczają trudów codziennego pracownika. Jeśli nie zawsze byli bogaci, to przynajmniej zawsze mieli rodzinną siatkę bezpieczeństwa w postaci znacznego majątku. Na scenę wkracza gubernator Illinois JB Pritzker (miliarder), który w tym tygodniu wsiadł do pociągu Demokratycznych Socjalistów w wywiadzie dla CNN.
W programie CNN „The Source" Pritzker bronił kandydatów progresywnych/demokratyczno-socjalistycznych jako „przepisu na zwycięstwo" dla Partii Demokratycznej w przyszłości. Jego wypowiedzi pojawiają się w momencie, gdy dotarły wiadomości, że Kamala Harris od miesięcy pozostaje w kontakcie z Zohranem Mamdanim w ramach przygotowań do cyklu wyborczego 2028. Tymczasem nowe sondaże pokazują, że 32% wyborców demokratycznych otwarcie popiera kandydatów socjalistycznych.
Tendencja jest wyraźna; polityczna lewica albo podwaja stawkę i przyjmuje radykalizm, albo po prostu ujawnia swoją prawdziwą naturę. Partia Demokratyczna jedzie na fali socjalizmu, a ekstremiści są u władzy.
Pritzker zasugerował następnie, że obawy Donalda Trumpa dotyczące radykalizmu kandydatów socjalistycznych są bezpodstawne i stanowią „oznakę demencji". Mówi to ten sam człowiek, który wprost zaprzeczał, że Joe Biden wykazywał oznaki pogorszenia funkcji poznawczych w przededniu wyborów 2024, nazywając Bidena „całkowicie sprawnym umysłowo" podczas osobistych spotkań.
Pritzker, skonfrontowany z potencjalną hipokryzją ultrabogatego polityka popierającego przesunięcie swojej partii w kierunku otwartego socjalizmu, zasugerował, że jest w rzeczywistości „jednym z dobrych miliarderów".
W gruncie rzeczy istnieje duża grupa miliarderów i ultrabogatych elit wspierających Partię Demokratyczną i, podobnie jak Pritzker, żaden z nich nie martwi się przejęciem władzy przez ideologię socjalistyczną. Dlaczego? Ponieważ wiedzą to, co wiedzieli przywódcy każdej rewolucji komunistycznej – że i tak skończą na czele, a bojowi aktywiści to nic innego jak pożyteczni idioci torujący drogę elitom do zdobycia jeszcze większej władzy.


