Nie jest tajemnicą, że prezydent Donald Trump jest trudny we współpracy dla innych światowych przywódców, ale nowy raport Wall Street Journal ujawnia, że ich frustracja amerykańskim odpowiednikiem jest większa, niż wcześniej sądzono.
W styczniu, donosi "Journal", przywódcy europejscy zwołali nadzwyczajne spotkanie, aby omówić jedną rzecz: "jak zarządzać rozstaniem z Ameryką". W tym czasie Trump zaczynał nasilać swoje zamorskie przedsięwzięcia, schwytując Maduro w Wenezueli i eskalując groźby inwazji na Grenlandię. "Przy okrągłym stole w siedzibie Rady Europejskiej, znanym jako 'The SpaceEgg', szefowie rządów tak emocjonalnie dawali upust frustracji z powodu 47. prezydenta, że niektórzy z blisko 30 obecnych przywódców nazwali później to spotkanie 'nocą terapeutyczną'."
"Wytyczamy tutaj granicę" – oświadczył prezydent Francji Emmanuel Macron, według kilku obecnych przywódców i ich najwyższych doradców. Europa spędziła rok, próbując schlebiać Trumpowi i odwodzić go od jego najbardziej szalonych pomysłów, ale teraz francuskie wojska stacjonowały na Grenlandii obok sił duńskich w przygotowaniu do tego, co mogło stać się "wojną z użyciem broni przeciwko Ameryce". Przez Trumpa Europa nie mogła już polegać na USA w kwestii bezpieczeństwa, argumentował Macron, dodając: "Nie ma powrotu do przeszłości."
Premier Belgii ostrzegł, że Europa jest na drodze do stania się "nędznym niewolnikiem" Trumpa, podczas gdy inni przywódcy narzekali na porzucenie przez USA tradycyjnej roli lidera. Tylko konserwatywna premier Włoch, Giorgia Meloni, nie zgodziła się, twierdząc, że z Trumpem można się targować. Relacje Meloni z Trumpem rozpadły się od tego czasu z powodu jego twierdzenia, że błagała go o zdjęcie na szczycie G7, co ona nazywa kłamstwem. Jeszcze przed szczytem Meloni zaczęła zmieniać swoją opinię, przyznając, gdy Trump rozpoczął działania przeciwko Iranowi, że "nie jest rozsądny".
Relacjonując zmieniające się relacje między Trumpem a innymi światowymi przywódcami, "Journal" rozmawiał z wieloma szefami rządów i ich ministrami oraz przejrzał tajne oceny prezydenta USA przygotowane przez europejskie agencje wywiadowcze. Jedna z nich przedstawiła szczególnie barwną opinię.
Według brytyjskiego MI6 – słynnej agencji wywiadowczej, którą wielu Amerykanów kojarzy z Jamesem Bondem – "klimat strachu" w Waszyngtonie urósł do alegorycznych rozmiarów. W swoim raporcie dla premiera Keira Starmera agencja stwierdziła, że druga administracja Trumpa to "‘Pokusa’ spotyka ‘Wolf Hall’", nawiązując do dwóch fikcyjnych dzieł o procesach czarownic w Salem i na dworze złego humoru Henryka VIII. Brytyjska agencja szpiegowska poinstruowała swój personel, aby nie poruszać tematu prezydenta z odpowiednikami z CIA."
Nie są to pozytywne porównania. W przypadku "Pokusy", ocena sugeruje, że Biały Dom został zainfekowany paranoją na poziomie polowania na czarownice. Porównanie do Henryka VIII nie jest bardziej optymistyczne, ponieważ rządy tego władcy charakteryzowały się narcyzmem, tyranii i szaleństwem.
"Journal" odnotował inną ocenę z południowoeuropejskiego kraju, która była mało optymistyczna wobec administracji Trumpa, brzmiącą: "Nie macie do czynienia z administracją, która ma procesy, macie do czynienia z jedną niestabilną jednostką."

