Inflacja w Stanach Zjednoczonych i Europie utrzymuje się na uporczywie wysokim poziomie, napędzana przez wszystko, od kosztów energii po napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie. Jednak w Holandii bankowcy centralni wskazali na mało prawdopodobnego sprawcę: rezydencję koncertową Harry’ego Stylesa, która skłoniła tysiące fanów z pokolenia Z i millenialsów do udania się do Amsterdamu.
Trasa „Together, Together” popowej supergwiazdy miała Amsterdam jako jedyny przystanek w kontynentalnej Europie, z 10-dniową rezydencją między 16 maja a 5 czerwca. Koncerty przyciągnęły fanów z całej Europy, a nawet ze Stanów Zjednoczonych, co spowodowało gwałtowny wzrost popytu na pokoje hotelowe.
Tylko w maju ceny hoteli w Holandii wzrosły średnio o 21%, co przełożyło się na wzrost miesięcznej stopy inflacji w kraju o 0,4 punktu procentowego – więcej niż połowę wzrostu odnotowanego w kwietniu, według Basa ter Weela, dyrektora ds. polityki pieniężnej w holenderskim banku centralnym. Ogólna inflacja wzrosła z 2,8% w kwietniu do 3,5% w maju.
Wzrost ten był na tyle znaczący, że Europejski Bank Centralny, kierowany przez Christine Lagarde, cytował „ceny hoteli związane z koncertami w Holandii” podczas omawiania przyspieszenia inflacji w sektorze usług, choć nie wymienił Stylesa z nazwiska. Komentarze te padły przed czerwcową decyzją EBC o podniesieniu podstawowej stopy procentowej o 0,25 punktu procentowego do 2,4%.
Inne wielkie trasy koncertowe – w tym Bruce’a Springsteena i Taylor Swift – przyniosły zauważalne pobudzenie lokalnych gospodarek w całej Europie. Jednak ter Weel stwierdził, że rezydencja Stylesa wywołała jeden z największych wzrostów cen napędzanych turystyką, jakie Holandia widziała od lat.
„Harry Styles naprawdę łamie wszystkie zasady”, powiedział ter Weel holenderskiej rozgłośni radiowej BNR.
Gwałtowny wzrost cen hoteli był najbardziej odczuwalny dla młodych fanów szukających przystępnych miejsc noclegowych. Niektórzy uczestnicy koncertów, zwabieni cenami biletów spadającymi nawet do 50 euro (57 dolarów), szybko odkryli, że dostanie się na show jest znacznie tańsze niż znalezienie miejsca do spania.
Jedna użytkowniczka TikToka powiedziała, że ona i jej przyjaciółka spędziły 10 dni na houseboacie na kanale – i były zmuszone korzystać z pryszniców poza obiektem – po tym, jak ceny hoteli przekroczyły ich budżet.
„Kiedy zabezpieczysz bilety na otwarcie trasy Harry’ego, ale nie stać cię na hotel w Amsterdamie”, napisała.
Inna fanka opublikowała na TikToku, że zapłaciła 900 euro (około 1030 dolarów) za pięć nocy w tym, co opisała jako maleńki „pudełkowy” pokój.
Szok cenowy odzwierciedla szerszy wzorzec wydatków wśród młodszych konsumentów. Jedna trzecia przedstawicieli pokolenia Z twierdzi, że wierzą, iż nigdy nie będą właścicielami domu – a wielu spodziewa się opóźnienia lub rezygnacji z innych tradycyjnych kamieni milowych – ale nadal priorytetowo traktują doświadczenia, takie jak podróże i muzyka na żywo, nawet gdy koszty rosną. Jednocześnie pokolenie to ma znaczne trudności z wiedzą finansową, uzyskując najniższe wyniki wśród wszystkich grup wiekowych w najnowszym raporcie TIAA na temat wiedzy finansowej.
Mimo to wydawanie dużych sum na wyjazdy koncertowe nie oznacza koniecznie, że młodzi ludzie całkowicie zaniedbują swoje finanse. Oddzielne badania wykazały, że przeciętny przedstawiciel pokolenia Z zaczął oszczędzać na emeryturę około 15 lat wcześniej niż baby boomersi, co sugeruje, że wielu z nich balansuje długoterminowe planowanie finansowe z wydatkami na doświadczenia, które cenią.
Ter Weel powiedział, że z ekonomicznego punktu widzenia historia ta ma dwie strony. Podczas gdy gwałtowny wzrost cen hoteli tymczasowo podniósł inflację, zwiększył również aktywność gospodarczą. Podobnie, choć wielu fanów mogło wydać na wyjazd więcej, niż planowali, epizod ten podkreśla, jak siła nabywcza pokolenia Z może mieć nieproporcjonalnie duży wpływ na szerszą gospodarkę.
Ten artykuł pierwotnie ukazał się na Fortune.com
