Prezydent Donald Trump jest oskarżany o konflikt interesów w związku z Trump Tower, który planuje wybudować w stolicy byłej republiki radzieckiej.
Planowany w gruzińskiej stolicy, Tbilisi, potencjalny Trump Tower ma zostać wzniesiony na ziemi będącej częściowo własnością syna lidera objętego sankcjami Stanów Zjednoczonych – wynika z poniedziałkowego raportu The Guardian. Konkretnie jest ona własnością Międzynarodowego Funduszu Charytatywnego Cartu, który w całości należy do Cartu Group JSC. Ta grupa jest z kolei w większości (z 35-procentowym udziałem) własnością Uty Ivanishvilego, najstarszego syna oligarchy Bidziny Ivanishvilego, honorowego przewodniczącego rządzącej partii Gruzji, uważanego za de facto przywódcę gruzińskiego rządu.
Choć młodszy Ivanishvili nie jest objęty sankcjami, gotowość Trumpa do prowadzenia z nimi interesów stanowi potencjalny konflikt interesów, biorąc pod uwagę, że nadal pełni on funkcję prezydenta. Z kolei Biały Dom nalegał, że „ani prezydent, ani jego rodzina" nigdy „nie angażowali się i nigdy nie będą angażować się w konflikty interesów".
Oprócz rodziny Ivanishvilego, biznes Trumpa nawiązuje również współpracę z innymi organizacjami, które mogą powodować konflikty interesów, w tym z Archi Group, Biograpi Living, Blox Group i Finvest Georgia, a także z działającą w USA organizacją Sapir Organization. Pomimo potencjalnych konfliktów interesów, żadna z tych pozostałych firm nie jest objęta sankcjami USA.
Jeśli zostanie wybudowany, nowy Trump Tower stanie na działce w stolicy Tbilisi, na terenie starego radzieckiego toru wyścigów konnych, zwanego hipodromem.
„Własność jedynie niewielkiej, peryferyjnej części tej ziemi została jak dotąd przeniesiona na Central Park Avenue LLC" – donosi The Daily Beast. „Sfinalizowanie sprzedaży większości działki ma nastąpić po otrzymaniu przez Cartu ceny zakupu."
To nie jedyna kontrowersja Trumpa związana z jego różnymi projektami budowlanymi. Jest on również oskarżany o konflikt etyczny w związku z budową planowanej prezydenckiej biblioteki Trumpa w Miami. Według Dunn's Overtown Farm, organizacji non-profit prowadzącej farmę i targ w Miami, współzałożonej przez historyka i profesora psychologii dr. Marvina Dunna, Floryda przekazała Trumpowi wartościową ziemię pod bibliotekę w sposób rzekomo „skorumpowany".
„Pozew sądowy natychmiast przytoczył wyrażoną przez samego Trumpa pogardę dla bibliotek i muzeów jako dowód na to, że trwa 'korupcja', której Benjamin Franklin starał się zapobiec, nalegając w pierwszej kolejności na klauzulę o krajowych korzyściach majątkowych" – relacjonował wówczas Matt Naham z Law and Crime. Dunn's Overtown Farm twierdziło w pozwie, że „z widokiem na wodę i centralnym położeniem w tętniącym życiem centrum Miami, działka MDC Parcel prawdopodobnie sprzedałaby się za ponad 300 milionów dolarów na wolnym rynku, według lokalnych ekspertów ds. nieruchomości. Ale prezydent Trump nie zapłacił za nią nic."
W pozwie dodano również, że prezydent nawet nie „wierzy w budowanie bibliotek czy muzeów".


