W sobotę władze Niemiec poinformowały o uszkodzeniach autostrad i odwołaniach pociągów, gdy fala upałów, która w tym tygodniu dokuczyła krajom Europy Zachodniej, przemieszcza się ku środkowej i wschodniej części kontynentu.
Przy spodziewanych temperaturach sięgających 40 stopni Celsjusza (104 stopnie Fahrenheita), nawet słynna niemiecka autostrada – Autobahn – nie wytrzymała. W dwóch miejscach pod Berlinem beton na autostradzie A2 pękł z powodu wysokich temperatur i droga musiała zostać zamknięta. Według niemieckiego dziennika Bild w całym kraju odnotowano również inne uszkodzenia autostrad.
Operator kolejowy Deutsche Bahn oraz inne spółki kolejowe odradzały wszelkich nieistotnych podróży pociągami dalekobieżnymi i regionalnymi w ten weekend.
„Infrastruktura transportowa Niemiec jest poważnie dotknięta rekordowymi upałami w ten weekend" – oświadczyła Deutsche Bahn.
W zachodnim mieście Dormagen dziesiątki mieszkańców domu opieki zostało ewakuowanych w celu udzielenia pomocy medycznej z powodu niebezpiecznych warunków cieplnych w budynku.
Miejscowa straż pożarna poinformowała, że temperatura wewnątrz placówki osiągnęła 35°C (95°F). Klimatyzacja nie jest powszechna w Niemczech ani w wielu innych krajach europejskich, ponieważ kontynent w dużej mierze nie jest przyzwyczajony do tak dokuczliwych upałów.
Jedna z mieszkanek placówki zmarła w nocy, jednak – jak powiedział rzecznik miasta agencji prasowej dpa – nie jest jeszcze jasne, czy przyczyną był upał.
We Francji temperatury zaczęły spadać, gdy szczyt fali upałów minął w niektórych częściach kraju. Jednak szpitale pozostawały pod ogromną presją w obliczu nagłych przypadków związanych z upałami, w tym zawałów serca, udarów cieplnych i odwodnienia.
W stolicy paryski urząd ds. szpitali publicznych poinformował, że uruchomił plan reagowania kryzysowego we wszystkich 38 szpitalach, aby poradzić sobie z ciągłym wzrostem liczby pacjentów.
Urząd AP-HP podał w piątek, że jego oddziały ratunkowe przyjęły w ciągu ostatnich 24 godzin blisko 3000 pacjentów – ponad jedną trzecią więcej niż zwykle, przy czym duża ich część to osoby powyżej 75. roku życia wymagające hospitalizacji.
Liczba połączeń telefonicznych z centrami dyspozytorskimi wzrosła o prawie 80% w porównaniu z tym samym okresem w 2025 roku.
Trzy czwarte Francji, obejmujące dziesiątki milionów ludzi, zostało objęte czerwonym alertem z powodu ekstremalnych upałów w czwartek i piątek, gdy słupki rtęci przekroczyły 40°C (104°F) w niektórych miejscach, w tym w Paryżu.
Obawy przed przeciążeniem szpitali skłoniły do przełożenia sobotniej paryskiej Parady Równości na rzecz praw LGBTQ+, a trzydniowy festiwal muzyczny został odwołany.
Temperatury w tym tygodniu były wyższe niż podczas historycznej fali upałów z 2003 roku, której przypisuje się 15 000 zgonów związanych z gorącem, z których wiele dotyczyło osób starszych. Dyrektor AP-HP Nicolas Revel stwierdził, że tym razem nie spodziewa się aż tak wielu ofiar, przynajmniej w paryskich szpitalach, częściowo dlatego, że leczenie przegrzania uległo poprawie.
Podczas kolejnego wyjątkowo gorącego lata w ubiegłym roku ponad 5700 zgonów przypisano upałom, według francuskiego urzędu ds. zdrowia publicznego.
„Myślę, że znajdziemy się wyraźnie pomiędzy rokiem 2025 a tym, żeby niekoniecznie osiągnąć katastrofalny poziom 2003 roku. Ale musimy się liczyć z tym, że nadal będzie wiele ofiar" – powiedział.
W Wielkiej Brytanii upały mają stopniowo ustępować w ten weekend, choć ostrzeżenie bursztynowe – o jeden stopień niżej od czerwonego – pozostawało w mocy do sobotniej nocy.
Brytyjczycy zmagali się z trudnymi warunkami przez cały tydzień, gdy rekord temperatury czerwca był bity przez trzy kolejne dni. Piątek został potwierdzony jako najgorętszy czerwcowy dzień w historii kraju, z tymczasową temperaturą 37,3°C (99°F) odnotowaną we wschodniej Anglii.
Było to ponad 1°C więcej niż wieloletni rekord ciepła w czerwcu w Wielkiej Brytanii, ustanowiony latem 1976 roku.
W sobotę policja poinformowała, że z rzeki wydobyto ciało 22-letniego mężczyzny, który podobno wpadł w tarapaty w wodzie podczas fali upałów.
Władze ostrzegały ludzi, by zachowali szczególną ostrożność podczas pływania w miejscach niestrzeżonych, takich jak rzeki czy jeziora, po śmierci około 40 osób we Francji w ciągu ostatniego tygodnia.
W stolicy Włoch, która nadal objęta jest czerwonym alertem upałów, turyści próbowali ochłodzić się, szukając cienia przy budynkach i mocząc głowy w publicznych fontannach. Uliczni sprzedawcy robili świetne interesy, sprzedając wodę butelkowaną, kapelusze i parasole przeciwsłoneczne.
Niektórzy sięgnęli po włoskie klasyki, by poczuć ulgę.
„Gelato, makaron, bo to tradycja, ale też świeże owoce i lodowate napoje – to najlepsze na tę temperaturę" – powiedziała Isabella Dold, turystka z Kempten w Niemczech.
W sobotę włoskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że 18 miast – w tym najpopularniejsze centra turystyczne, takie jak Wenecja, Florencja, Bolonia i Mediolan – zostało objętych czerwonym alertem z powodu zagrożenia stwarzanego przez wysokie temperatury.
Nowe badanie organizacji World Weather Attribution, europejskiego konsorcjum naukowców, opublikowane w piątek wykazało, że rekordowe upały i wilgotność w Europie w tym tygodniu nie byłyby możliwe bez zmian klimatycznych.
Szybkie badanie wykazało, że takie upały byłyby praktycznie niemożliwe zaledwie pięć dekad temu i są 200 razy bardziej prawdopodobne dzisiaj niż 20 lat temu.
André Corrêa do Lago, przewodniczący rozmów klimatycznych ONZ znanych jako COP30, stwierdził, że fala upałów „pomogła wzmocnić poczucie pilności walki ze zmianami klimatycznymi".
„Fakt, że żyjemy z tym niesamowitym gorącem w Londynie, jest mocnym argumentem – musimy się zgodzić – że musimy działać jak najszybciej" – powiedział do Lago Agencji Associated Press.
___
Hui relacjonował z Londynu, a Leicester z Paryża. Trisha Thomas informowała z Rzymu.
Ten artykuł pierwotnie ukazał się na Fortune.com


