Autor: Christopher Niezrecki, dyrektor Centrum Innowacji Energetycznych, UMass Lowell; Ben Link, zastępca dyrektora Instytutu Zrównoważonej Energii im. Ralpha O'Connora, Uniwersytet Johnsa Hopkinsa, oraz Zoe Getman-Pickering, dyrektor programu Akademickiego Centrum ds. Niezawodności i Odporności Morskiej Energetyki Wiatrowej, UMass Amherst
Stany Zjednoczone znalazły się w 2026 roku w absurdalnej sytuacji: grozi im poważny niedobór energii, a tymczasem administracja Trumpa zawiera umowy, na mocy których płaci deweloperom morskich farm wiatrowych niemal 2 miliardy dolarów z pieniędzy podatników za rezygnację z projektów energetycznych.
Te podyktowane politycznie posunięcia kosztują Amerykanów znacznie więcej niż tylko wypłacone odszkodowania.
Społeczności lokalne od lat przygotowywały grunt pod projekty morskiej energetyki. Rozwój morskiej energetyki wiatrowej przynosi miejsca pracy i wzrost gospodarczy, które przekształcają regionalne gospodarki, a skala publicznych i prywatnych inwestycji sięga setek miliardów dolarów na przestrzeni lat. Społeczności Wschodniego Wybrzeża rozbudowały porty na potrzeby tej branży i uruchomiły programy szkoleniowe dla pracowników. Powstały firmy budowlane, konserwacyjne i transportowe, a wraz z nimi przedsiębiorstwa wspierające tę branżę.
Utrata projektów oraz groźba utraty innych planowanych farm wiatrowych prawdopodobnie oznaczać będzie też wyższe ceny energii. A choć niektóre morskie farmy wiatrowe nadal powstają, deweloperzy muszą uwzględniać zarówno utratę impetu, jak i wzrost niepewności ze strony administracji Trumpa.
W konsekwencji Amerykanie przez nadchodzące dekady będą ponosić ekonomiczne skutki tych decyzji.
Jak Ameryka doszła do tego punktu
Aby zrozumieć, jak Stany Zjednoczone znalazły się w tym położeniu, cofnijmy się o krok.
W marcu 2023 roku liderzy trzech amerykańskich agencji federalnych z czasów administracji Bidena spotkali się z prezesami amerykańskich gigantów technologicznych i produkcyjnych – Microsoftu, Amazonu, Forda, GM, Dow Chemical i GE – podczas corocznego szczytu innowacji energetycznych ARPA-E, pod hasłem „Przystępna, niezawodna i bezpieczna energia wyprodukowana w Ameryce".
Zgodzili się co do jednego: kraj stoi w obliczu poważnego niedoboru energii elektrycznej niezbędnej do napędzania amerykańskiej gospodarki.
Na szczęście rozwiązań nie brakowało. W ciągu poprzednich pięciu lat wdrożono ogromne ilości lądowej energii wiatrowej i słonecznej. Ponad 80% wszystkich nowych mocy dodanych do sieci energetycznej USA pochodziło z tych dwóch źródeł.
Szczególnie ekscytujące były plany budowy dużych morskich farm wiatrowych wzdłuż całego Wschodniego Wybrzeża. Łącznie farmy te miały generować 30 gigawatów nowej energii do 2030 roku – wystarczająco dużo, by zasilić ponad 10 milionów domów, i zmniejszyć zmienność cen energii dzięki długoterminowym umowom na zakup energii.
Stany Zjednoczone miały wówczas jedną małą farmę wiatrową u wybrzeży Rhode Island i dwie turbiny wiatrowe u wybrzeży Wirginii, podczas gdy Europa eksploatowała duże projekty morskiej energetyki wiatrowej od ponad dwóch dekad i budowała kolejne.
W miesiącach następujących po spotkaniu w 2023 roku kontynuowano dzierżawę i udzielanie pozwoleń dla amerykańskich megaprojektów, a w niektórych obszarach rozpoczęto budowę.
Mapa obszarów dzierżawy morskich farm wiatrowych pokazuje, ile firm zapłaciło Stanom Zjednoczonym za dzierżawę obszarów oceanicznych pod morskie farmy wiatrowe. Kilka farm wiatrowych u wybrzeży Nowej Anglii już działa. Obszary dzierżawy, w przypadku których administracja Trumpa wykorzystała pieniądze podatników, by nakłonić firmy do rezygnacji z planów budowy farm wiatrowych, obejmują dwie dzierżawy TotalEnergies – Attentive Energy u wybrzeży New Jersey oraz obszar dzierżawy u wybrzeży Południowej Karoliny – a także Bluepoint Wind, również u wybrzeży New Jersey.U.S. Bureau of Ocean Energy Management
Następnie, w 2025 roku, do władzy doszła administracja Trumpa. Jako prezydent Donald Trump natychmiast wydał rozporządzenie wykonawcze wstrzymujące sprzedaż dzierżaw morskich farm wiatrowych oraz wszelkie zatwierdzenia, pozwolenia lub pożyczki dla farm wiatrowych. Swoją niechęć do energii wiatrowej manifestował otwarcie od czasu, gdy w latach 2010. przegrał walkę o zablokowanie budowy małej farmy wiatrowej w pobliżu swojego pola golfowego w Szkocji.
Po tym, jak federalny sędzia w grudniu 2025 roku uznał rozporządzenie wykonawcze Trumpa za niezgodne z konstytucją, administracja zmieniła strategię.
W marcu 2026 roku media zaczęły informować o zawartych umowach, na mocy których rząd federalny miał zapłacić trzem deweloperom projektów morskiej energetyki wiatrowej setki milionów dolarów za zaprzestanie realizacji ich zatwierdzonych projektów, zobowiązanie się do niebudowania innych oraz przeznaczenie środków na projekty związane z paliwami kopalnymi.
Zgodnie z doniesieniami dotyczącymi rozmów z udziałem francuskiej firmy energetycznej TotalEnergies, pieniądze miały być wypłacone za pośrednictwem Funduszu Orzeczeń Departamentu Spraw Wewnętrznych, przeznaczonego do opłacania ugód prawnych, mimo że nie toczyły się żadne aktywne spory sądowe z TotalEnergies.
Pozostałe projekty, które do początku maja zgodziły się na wykup przez Trumpa, to Golden State Wind w Kalifornii oraz Bluepoint Wind u wybrzeży New Jersey i Nowego Jorku. Oba są współwłasnością Ocean Winds – joint venture francuskiej firmy energetycznej Engie i EDP Renewables z siedzibą w Hiszpanii. Kalifornijska Komisja ds. Energii oraz członkowie Kongresu prowadzą obecnie dochodzenie w tej sprawie.
Morska energetyka wiatrowa oznacza lokalne inwestycje
Niezależnie od tego, czy te wykupy są w ogóle legalne, poszkodowanymi będą amerykańscy podatnicy oraz gospodarka USA, która potrzebuje więcej energii elektrycznej w sieci, a nie mniej.
Jedna z analiz przewiduje, że wdrożenie 40 GW mocy wzdłuż Wschodniego Wybrzeża USA do 2035 roku wygeneruje około 140 miliardów dolarów inwestycji, z czego znaczna część skoncentruje się na infrastrukturze portowej i rozwoju łańcucha dostaw.
Nowy Jork na początku 2026 roku ogłosił stanowy program dotacyjny o wartości 300 milionów dolarów na rozbudowę infrastruktury portowej wspierającej morską energetykę wiatrową. Z kolei New Jersey Wind Port to inwestycja przekraczająca 600 milionów dolarów, umożliwiająca produkcję i montaż turbin.
Pracownicy w New London w stanie Connecticut przygotowują generator i jego łopaty do transportu na morską farmę wiatrową South Fork Wind w 2023 roku. Budowa morskiej farmy wiatrowej wymaga pracowników produkcyjnych, dostawców części, dokerów, operatorów dźwigów, załóg statków, a także ekip budowlanych i konserwacyjnych farmy wiatrowej oraz wielu innych przedsiębiorstw i ich pracowników.AP Photo/Seth Wenig
W 2025 roku parlamentarzyści stanowi Kalifornii zatwierdzili wydatki w wysokości 225,7 miliona dolarów na porty morskiej energetyki wiatrowej i powiązane obiekty.
Aby jednak projekty te przyniosły korzyści lokalnym społecznościom, regiony te będą musiały zobaczyć faktyczny rozwój farm wiatrowych.
Niszczenie miejsc pracy
Anulowanie planowanych projektów pozbawia także pracy ciężko pracujących Amerykanów z klasy robotniczej.
Budowa i instalacja morskich turbin wiatrowych wymaga wiedzy specjalistycznej wykwalifikowanych elektryków, monterów rurociągów, spawaczy, operatorów palarek, pracowników stalowych, maszynistów i cieśli.
Przyszłe koszty morskiej energetyki wiatrowej zależą od dzisiejszych inwestycji. W miarę budowania infrastruktury i zdobywania doświadczenia każdy kolejny projekt staje się łatwiejszy do realizacji, mniej ryzykowny i tańszy.
Ten wzorzec jest już widoczny na całym świecie: wyrównany koszt energii elektrycznej z morskich farm wiatrowych na świecie spadł o 62% między 2010 a 2024 rokiem.
Anulowanie projektów lub odkupywanie dzierżaw eliminuje energię elektryczną, którą projekty te by wytworzyły. Spowalnia też gromadzenie doświadczenia, skali i dojrzałości łańcucha dostaw, które z czasem obniżają koszty.
Efektem są wyższe koszty dla przyszłych projektów i dla odbiorców energii elektrycznej.
Kryzys energetyczny
Rozwinięcie prężnego przemysłu morskiej energetyki wiatrowej zapewnia odporność w obliczu niestabilnego globalnego rynku energii.
Prognozuje się, że przyszłe zapotrzebowanie na energię w USA i na świecie znacząco wzrośnie, napędzane głównie szybką ekspansją centrów danych AI oraz elektryfikacją pojazdów, domów i przedsiębiorstw.
Ograniczenie podaży krajowej energii zwiększy koszty energii dla Amerykanów, szczególnie w regionach, gdzie miały powstać farmy wiatrowe – w Nowym Jorku, New Jersey, Karolinie Północnej i Kalifornii.
Na skutek federalnych wykupów Stany Zjednoczone tracą 8 GW planowanej produkcji energii elektrycznej – wystarczająco dużo, by zasilić ponad 3 miliony domów. Tę produkcję trzeba zastąpić innymi źródłami energii i rozbudować linie przesyłowe energii, których uzyskanie pozwoleń i budowa może zająć od siedmiu do dziesięciu lat. Wydzierżawione projekty były na dobrej drodze do stosunkowo szybkiego dostarczenia nowej czystej energii. Ich eliminacja przesuwa zegar projektu do zera.
Wzrośnie uzależnienie od brudniejszych, konwencjonalnych form produkcji energii, a także od zagranicznych importów energii, takich jak energia elektryczna dostarczana z Kanady do Nowego Jorku, co doprowadzi do wyższych i bardziej zmiennych cen energii elektrycznej.
Dowody z Europy pokazują, że morska energetyka wiatrowa może również obniżać koszty energii elektrycznej dla konsumentów poprzez obniżanie cen hurtowych i zmniejszanie zależności od paliw kopalnych i ich zmiennych cen.
Vineyard Wind I, morska farma wiatrowa ukończona w 2026 roku, o mocy 806 MW – wystarczającej do zasilenia około 400 000 domów – ma według prognoz zaoszczędzić klientom w Massachusetts około 1,4 miliarda dolarów na rachunkach za energię elektryczną w ciągu najbliższych 20 lat. Dzięki stałej cenie w 20-letnim kontrakcie projekt obniżył też ceny podczas mrozów i szczytowego zapotrzebowania na gaz, redukując zmienność i koszty.
Od miejsc pracy, przez lokalny rozwój gospodarczy, po koszty energii – uważamy, że anulowanie tych projektów morskiej energetyki wiatrowej to zły interes dla amerykańskich podatników.